Fantastyczny Festiwal, czyli Cytadela 2019

Festiwal Fantastyki Cytadela już na stałe zadomowił się na konwentowej liście imprez. Razem z Festiwalem Twierdza w Giżycku stanowią one dwa ciekawe punkty na konwentowej mapie Polski, które warto odwiedzić. Cytadela odbywa się w Twierdzy Modlin, która jest jedną z największych i najlepiej zachowanych budowli tego typu w Polsce. Znajduje się na Mazowszu u zbiegu rzek Wisły, Narwi i Wkry, około 30 km od Warszawy. I nadaje dużo klimatu i charakteru festiwalowi, co w porównaniu z Pyrkonem, który odbywa się na na halach MTP, jest miłą odskocznią. Dla mnie Cytadela z racji tego, że odbyła się miesiąc po Pyrkonie, była takim pyrkonowym after party bez tłumów i całego tego ścisku.

Kosmetyczne zmiany

Udogodnieniem dla uczestników, zupełnie jak w zeszłym roku, był bus kursujący ze stacji PKP Modlin wprost pod główną bramę konwentu. Płacąc jedynie 5 zł, można było w komfortowych warunkach dojechać na konwent, zamiast iść z bagażami dobre 2,5 km. Zmianie uległa też lokalizacja sleep roomu. Zamiast oddalonej o 3 km szkoły, w której w poprzednich latach znajdował się nocleg, tym razem zorganizowano sleep room na terenie Garnizonu, w trzech salach na II piętrze Wieży Czerwonej. Z racji ograniczonej ilości miejsc sleep room był dostępny tylko dla posiadaczy karnetów. Dodatkowo na terenie imprezy wyznaczono teren pod pole namiotowe, gdzie za opłatą można było rozbić się z własnym namiotem. Dla zmotoryzowanych przygotowano parking, ulokowany przed murami Garnizonu.

Moc atrakcji

Aby specjalnie nie przedłużać mogę napisać, że liczba przygotowanych atrakcji była ogromna. Począwszy od prelekcji, turniejów, games roomu, konkursów, larpów, warsztatów, pokazów, a kończąc na sesjach RPG. Praktycznie wszystkie strony konwentowego informatora były wypełnione programem, więc można było sobie idealnie zaplanować trzy dni konwentu, aby skorzystać z jak największej liczby atrakcji. Strefa gastro na Cytadeli, tak samo jak na festiwalu Twierdza, jest zupełnie wyjątkowa i w tym roku ponownie zaskoczyła uczestników. Food trucki, kuchnia meksykańska, frytki belgijskie, baklawa, tatarska jurta z tradycyjnymi przysmakami kuchni tatarskiej, jadalne kasztany, a nawet jadalne owady. Wystawcy zostali ulokowani wzdłuż wewnętrznych ścian garnizonu po obu stronach od wejścia głównego.

Trzy mocne punkty

W tym roku organizatorzy Cytadeli postawili na trzy mocne punkty, a w zasadzie lokacje, gdzie działo się najwięcej.

Pierwszym z nich był Rust Fest, czyli postapokaliptyczna jazda bez trzymanki, zorganizowana przez Starling Design Studio, gdzie pojawiły się również takie ekipy post-apo jak Alkochemicy, Brotherhood of Beer, Shperacze, UnderSchron, Vultures, Zakon Świętego Płomienia i Antykonwent Raniferia. Strefa imponowała rozmachem. Tutaj można było zobaczyć m.in. koncerty, pokazy fireshow czy zrobić sobie zdjęcie na przygotowanej ekspozycji inspirowanej postapokalipsą.

Drugim punktem, a w zasadzie taką imprezą w imprezie, był III Zlot Fanów Fabrycznej Zony, czyli miejsce, w którym odtworzono ciężkie i niebezpieczne warunki czarnobylskiej strefy wykluczenia, znanej z książek i gier uniwersum S.T.A.L.K.E.R. W tym miejscu życie obozowe stalkerów trwało nieprzerwanie od pierwszego do ostatniego dnia konwentu. Całość przygotowały ekipy Cheeki Breeki Squad, Lubelska Zona, Grupa Ocalałych i Grupa Czwartego Reaktora.

Trzecim był obóz gopników przygotowany przez Gopniki Slav Squad, których można było usłyszeć już przy głównym wejściu na teren imprezy przez niosące się dookoła dźwięki hardbassu. Tutaj impreza trwała nawet do wschodu słońca, więc jeśli ktoś miał jeszcze siły po całym dniu, to mógł bez problemu dołączyć do wspólnej zabawy. Skrót relacji z imprezowania u gopników możecie zobaczyć tutaj.

Niedaleko Wieży Wodnej tak jak w poprzednich latach rozstawiono scenę, na której odbywały się wieczorne koncerty, pokazy mody alternatywnej czy konkurs cosplay. Tutaj warto wspomnieć o rewelacyjnych koncertach, jakie dały takie zespoły jak Kruk, We Hate Roses, Runika, Killsorrow, Anotherland, Summana.

AlterEgo Cytadela - Konkurs cosplay

Organizatorzy tegorocznej edycji konwentu powrócili do klasycznej formy konkursu, a mianowicie do występów na scenie. Pozostawiono jednak odwiedzającym Cytadelę możliwość samodzielnego nagrodzenia wybranego cosplayu. Przy punkcie akredytacji każdy z uczestników otrzymywał żeton, który należało przekazać cosplayerowi, którego strój spodobał się najbardziej. Nagrody w tegorocznym konkursie cosplay były następujące: za najlepszy cosplay 500 zł w gotówce i materiały od CosCraftu, za najlepszy projekt własny 300 zł w bonach od Włóknolandu oraz materiały od CosCraftu, za nagrodę publiczności 200 zł w bonach do Włóknolandu oraz materiały do CosCraftu. Nad prawidłowym przebiegiem konkursu opiekę sprawowała niezawodna Zula Costumes.

Wyniki zostały podane zaraz po zakończeniu oficjalnego konkursu cosplay i wyglądają one następująco:

  1. Anna „Lynx Den” Olak jako Lara Croft z Tomb Raider za najlepszy cosplay.
  2. Luke Nerv jako Scar Predator, nagroda publiczności za zebrane 178 żetonów.
  3. Adrianna "Crystal Root Art" Korzeniowska jako Lady Cthulhu, najlepszy projekt własny.
  4. Katarzyna "Dziki Enid" Mięgoć jako Loki.
  5. Tomasz "Alien" Inglot jako postapokaliptyczny najemnik.
  6. Piotr “Rego De Strato” Płaczek jako Spider-man, wyróżnienie.

Podsumowanie

Impreza bardzo się rozrosła. Z kilkuset osób, będących uczestnikami jej pierwszej edycji, urosła do rangi dużej imprezy, którą w tym roku odwiedziło ponad 4000 osób, a, jak podają organizatorzy, liczba ta nie jest jeszcze ostatecznym wynikiem. Dla mnie to jednak wciąż kameralny konwent, gdzie nie uświadczy się tłumów, znajomych nie trzeba szukać w zatłoczonych halach, zaś sam klimat tam panujący dorównuje o wiele większym imprezom. Cytadela dobiegła końca, ale można już zacząć odliczać dni do jej starszej konwentowej siostry, czyli Festiwalu Twierdza w Giżycku.

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby móc komentować.
  Subskrybuj komentarz  
Powiadom o