Rozmowa z Ewą, organizatorką Wielkiego Balu Cosplayowego

15 września tego roku w Łodzi w przepięknym pałacyku przy ulicy pomorskiej 21 odbyło się wyjątkowe wydarzenie cosplayowe w naszym kraju - Wielki Bal Cosplayowy. Miałem okazję wziąć w nim udział, o czym napisałem w swojej relacji. Zadałem również kilka pytań Ewie, głównej organizatorce wydarzenia. Jeśli jesteście zainteresowani tym co mi powiedziała Ewa w naszej rozmowie o Balu zapraszamy do przeczytania poniższego wywiadu.

Cześć Ewa, dzięki, że zgodziłaś się na wywiad. Powiedz mi skąd pomysł na Wielki Bal Cosplayowy?

Hah, to ja dziękuję za zaproszenie. Bal? Nienawidzę tego pytania, bo nigdy nie wiem co odpowiedzieć, nie wiem kiedy to się stało ani jak na to wpadłam. Naprawdę!

Ale to było takie: dang, w Polszy to bieda i kanapka z masłem i nutellą, tak nie może być.
Miałam wtedy jakieś doświadczenie, ale to nie było wszystko co trzeba. Pracowałam wtedy przy jednym konwencie i stwierdziłam, że można skorzystać, bo ludzie i tak będą, miejsce jest, spanko jest, szkoda nie złapać okazji! Zagaiłam do jednej z organizatorek, ona dała sobie czas na rozmyślanie i wyszło na to, że mam nową misję.

Po tej jednej edycji Balu, która cieszyła się powodzeniem stwierdziłam: WIĘCEJ. Widziałam to też po uczestnikach. Fakt rozstania się z konwentem mi nie przeszkodził, mieszkam przecież w Łodzi, pałacyków jest od groma, centrum włókiennictwa, centrum Polski, czemu by nie? I...i się urodziło.

Kaito - Volcaloid, cosplayer: Shatty cosplayz, zdjęcie: Denpun.

Wyszła unikatowa impreza w naszym kraju. Nie znalazłem informacji na temat jakiś zagranicznych wydarzeń tego typu. Może poszerzysz wiedzę moją i naszych czytelników i powiesz nam, czy znasz zagraniczne imprezy tego typu?

Taaak, jest kilka takich eventów! Na Dokomi jest coś podobnego. W Niemczech są takie wydarzenia okazyjne, w Rosji mają Bal, we Francji też znalazłam, ale one mają nieco inne formuły. O ile w Rosji to coś podobnego do tego, co zrobiłam, to Dokomi ma to jako przykonwentową atrakcję i wygląda to bardziej jak cosplayowa studniówka. Rosja i Francja robią to jako osobne eventy i mają na to osobne, stylowe miejsca. Jest jeszcze Cosples u czeskich sąsiadów ale to bardziej wieczór cosplayowy, bo i dresscode jest zupełnie inny.

Fajnie, że i w Polsce taka impreza się odbywa. Na początku imprezy podałaś informację, że jest to ostatni Bal. Później w któreś relacji przeczytałem, że pojawiła się informacja o czwartej edycji, ale niestety nie znalazłem tej informacji na fan page'u WBC, ani na stronie. Więc pytam się u źródła. Jak to jest z przyszłością balu?

Faktycznie miałam zamiar to wszystko zamknąć, nie ukrywam, że ostatni tydzień przed Balem mało co spałam, ale w poniedziałek-wtorek zrobił się wysyp relacji i zdjęć. Ludzie pisali do mnie, czasem dzwonili, oznaczali w relacjach… wiedziałam, że byli oczarowani. Wiedziałam, że jeszcze nie mogę skończyć.

W poniedziałek jechałam do urzędu z mamą, która widziała, że jestem zmęczona, ale zadowolona. To kobieta starszej daty, więc pojęcia wolontariatu, ogromu pracy bez zapłaty, nie do końca rozumie, więc zapytała wprost: a co ty z tego masz? Zatkało mnie. Zadałam sobie sama to pytanie. Przed oczami stanął mi ten moment Balu, kiedy 40 obcych sobie osób zatańczyło przeplatanego poloneza bez żadnego przygotowania, jakby znaleźli się na prawdziwych królewskich salonach. To była chwila, w której wiedziałam, że właśnie dla czegoś takiego to robię.

Powiedziałam jej o tym, nie odpowiedziała, bo nadal nie rozumiała, ale wiedziała, że skoro sprawia mi to przyjemność, i to aż taką, to nie ma sensu drążyć. Zaakceptowała po prostu.

Pewnie się mylę, ale mam wrażenie, jakby tym tańcem chcieli mi podziękować za to wszystko.

Polonez prezentował się wspaniale. Cały Bal wyglądał znakomicie. Według mnie, robisz kawał dobrej roboty. To w końcu jak? Czwarta edycja odbędzie się za rok?

Jak najbardziej! Za punkt honoru postawiłam sobie poprawić program Balu. Event się odbędzie z nową formułą!

Możesz już coś zdradzić na temat nowej formuły, czy jeszcze chcesz zachować tajemnicę?

Nie jest to wielka tajemnica. Mogę zdradzić, że zmieni się forma wyborów na Króla i Królową, to uczestnicy będą podejmowali decyzję o zwycięzcach, a nie ja, jak to było do tej pory. Jako takich wyborów też nie będzie. Będą zabawy dla wszystkich i na podstawie obserwacji uczestnicy zdecydują, kto zwyciężył.

Projekt własny, cosplayer: Shatty cosplayz, zdjęcie: Lurker's Photo Corner.

Powiedz mi teraz coś o sobie. Jak zaczęła się twoja przygoda z cosplayem?

Jestem za stara żeby to pamiętać, niestety.

Oj, już nie przesadzaj. Znam Cię z twojej działalności organizacyjnej w cosplayowym środowisku. Wiele razy byłem na konkursach cosplay, w których byłaś prowadzącą, czy na imprezach typu WBC, czy parada cosplayowa. A czy kiedyś można było Cię spotkać na scenie jako uczestniczkę, a nie organizatorkę?

Bywały takie momenty. Zrezygnowałam jednak z występów, gdy to jeden z jurorów nie doczytał, że stroje z kategorii OC (Orginal Character, czyli projekt własny - przy. redakcja) powinny być szyte przez osobę startującą. Żeby nie zauważyć, że kożuch jest kupiony, to trzeba być naprawdę artystą. Okazało się, że nie ja jedyna miałam takie zajścia, ale nie miałam nawet jak się obronić, decyzja zapadła i dziękujemy. Potem występowałam już tylko jako zapchajdziura, bo ktoś poprosił, albo były braki, i żeby nie wyglądało to biedacko na scenie. Osobiście wolę stawać przed obiektywem, a nie na scenie.