Relacja z pierwszej edycji bytomskiego konwentu Mochicon

Relacja z pierwszej edycji bytomskiego konwentu Mochicon

BytomMiasto widmo… Jedno z najmniej przyjemnych miast, w jakich byłem. Kto by pomyślał, że odbędzie się tu taki wspaniały konwent! Pierwsza edycja konwentu Mochicon, zorganizowanego przez Grupę Miłośników Japonii „TSURU” w dniach 15-16 lipca, nie powalała wielkością czy frekwencją, za to oferowała sporo atrakcji. Impreza podobała mi się pod względem organizacji i dbałości o szczegóły. Po ostatnich kilku średnich imprezach miło było tu przyjechać i spędzić czas. Ale po kolei...

Po tym, jak uzyskaliśmy akredytację, naszym oczom ukazała się dobrze zagospodarowana przestrzeń szkoły, w której odbywał się konwent. Stoiska znajdowały się na korytarzach i były rozstawione tak wygodnie, że bez problemu można było zarówno oglądać prezentowane towary, a wśród nich ogromny wybór licencjonowanych produktów i handmade'ów, jak i spokojnie przejść. Pozostałe miejsca również były zaaranżowane z głową. Duża ilość sal panelowych, sala z planszówkami, sala z grami wideo, duża sala z przestronną sceną oraz – last but not least – wygodne miejsce, by usiąść i zjeść – i nic więcej nie trzeba!


Fotostudio, które jest dzisiaj nieodzownym elementem każdego konwentu, niestety zostało tym razem zapomniane. Spędziłem tam sporo czasu, gdyż prowadził je mój znajomy, ale poza cosplayerami, którzy zjawili się na rundę jury do konkursu, mało kto tam zaglądał. Przez większość czasu świeciło pustkami, a jak już ktoś przyszedł, to nieśmiało i zazwyczaj zachęcany przez kogoś innego.

Cosplayów na Mochiconie było naprawdę sporo i były dobrze wykonane. Spotkałem tam zarówno już dobrze znanych cosplayerów, takich jak Miko Cosplay czy Michał Gwiazda z Crafts of Two, jak i osoby, które dopiero zaczynały swoją przygodę z cosplayem. Występów również nie brakowało. Na konkursie cosplay, o ile dobrze pamiętam, było ich około dwudziestu. Każdy był dopracowany i oryginalny, w wspaniały sposób pokazywał strój i umiejętności osoby go noszącej. Był to jeden z niewielu konkursów, który z chęcią obejrzałem bez znudzenia. Nie tylko dzięki wspaniałym pokazom, ale i bardzo dobrej organizacji.

Paneli, konkursów i prelekcji było pod dostatkiem, a tematyka była zróżnicowana, więc każdy na imprezie mógł znaleźć coś dla siebie. Osobiście żałowałem, że nie starczyło mi na nie czasu. Może na następnej edycji!

Wokół budynku konwentowego było pełno idealnych zakątków na świetne zdjęcia, co mnie jako fotografa bardzo cieszyło. Ciekawym ułatwieniem były mapki i oznaczenia, pomagające w poruszaniu się po terenie imprezy. Jedyną sprawą, która mnie irytowała, była nadgorliwość ochroniarzy. Rozumiem, że to ich praca, ale czasami byli zbyt natarczywi.

Mochicon jak na swoją pierwszą edycję bardzo mnie zaskoczył, bo spodziewałem się po nim kolejnego typowego, małego, nic nie wnoszącego konwentu. Na szczęście się myliłem. Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że czekam na kolejną edycję i wróżę imprezie świetlaną przyszłość. Mam nadzieję, że za rok spotkamy się tu w o wiele większym gronie.