Relacja: Pyrkon 2017 w Poznaniu

Relacja: Pyrkon 2017 w Poznaniu

Pyrkon – impreza, a w zasadzie ogromny festiwal, na który co roku czekają tysiące miłośników szeroko pojętej fantastyki. Jest to największa impreza tego typu w kraju: już pierwszego dnia konwentu z pociągów na dworcu głównym wylewają się tłumy uczestników, którzy przez trzy dni festiwalu będą tworzyć jedną, wielką, fandomową rodzinę, nadając klimat całej imprezie. Czy w tym roku Pyrkon dał radę, to postaram się zwięźle zrelacjonować.

Jako pozytywną zmianę należy wymienić to, że kupna biletów i odbioru akredytacji można było dokonać już w czwartek przy wschodnim wejściu na teren targów. Pozwoliło to uniknąć kolejek, takich, jak z zeszłego roku, kiedy na samo wejście na teren targów czekałem godzinę, żeby wewnątrz zobaczyć następną kolejkę, tym razem do odbioru pakietu konwentowicza dla biletów kupionych w preakredytacji. Chociaż wtedy jeszcze była dodatkowa kolejka po naklejki, uprawniające do wstępu na prelekcje rejestrowane. W tym roku usprawniono ten proces i rejestracja odbywała się poprzez portal eventim, gdzie, po podaniu kodu z biletu, uzyskiwało się możliwość rejestracji na wybrane prelekcje, a następnie drukowało stosowny bilet. Niestety kolejki pod salami prelekcyjnymi nie zniknęły.

Kontynuując temat zmian, nadmieńmy, że ponownie zmieniono układ hal. Najwidoczniej organizatorzy posłuchali opinii uczestników. I tak, powrócił, choć jedynie w połowie, słynny „czteropak”, gdzie można było spotkać najwięcej cosplayerów. W sobotę postawiono tam telebim dla osób, którym nie udało się dostać do Sali Ziemi na Maskaradę. W czteropaku umieszczono wiele atrakcji, między innymi wioski postapo, w tym prawdziwy wrak samolotu, oraz arenę, na której Liga Superbohaterów zaprezentowała epicki pojedynek swoich wielkich zbroi. Znajdowała się tam strefa fantastycznych inicjatyw, gdzie można się było dowiedzieć o nadchodzących konwentach bezpośrednio od ich organizatorów. Dziwnym pomysłem ze strony organizatorów było umieszczenie meetpointu Stalkera na zewnętrznym placu, pomiędzy halami 6A i 8, gdzie stalkerzy byli po prostu sami, a niestety pogoda w tym roku nie dopisała. Całe szczęście ktoś szybko naprawił ten błąd, i stalkerów można było spotkać w czteropaku, nieopodal rewelacyjnego, kartonowego modelu Tie fightera. Jak co roku, w pawilonie numer 15 odbywały się niezliczone prelekcje – na które standardowo obowiązywał „kolejkon” – punkt z autografami, a w sobotę wieczorem główna atrakcja Pyrkonu, czyli Maskarada. Na piętrze pawilonu ustawiono dla zwiedzających wystawę figurek z uniwersum Star Wars, a także była możliwość zrobienia sobie zdjęcia na jednym z dwóch stoisk fotografów. Pawilon 14 to strefa dla miłośników gier fabularnych, gdzie obywały się LARPy i sesje RPG. Ogólna ilość atrakcji poświęconych LARPom, sesjom RPG, grom komputerowym, literaturze, komiksom czy mandze i anime, nazwanych w tym roku blokiem fantastyki dalekowschodniej, po prostu przytłaczała. Oferta przedstawiona przez organizatora była tak bogata, że trzeba było układać plan na każdy dzień konwentu, gdyż nie sposób odwiedzić wszystkich atrakcji. Hala gier elektronicznych została ulokowana w pawilonie 5A, a jeśli ktoś preferował gry bez prądu, to pawilon 6A był do tego idealny. Można tam było wypożyczać i grać ile dusza zapragnie w multum gier planszowych, karcianek i wielu innych, oraz coś zjeść, gdyż znajdował się tam punkt gastronomiczny, który funkcjonował również na zewnątrz pawilonu, w formie ogródka piwnego, okupowanego przez uczestników do późnych godzin nocnych.

Zeszłoroczny sleep room, czyli pawilon numer 5, przejęła w tym roku kraina wystawców. Niestety stoiska zostały ulokowane dość gęsto, co w pierwszych dwóch dniach konwentu zaowocowało strasznym tłokiem. Poruszanie się w tym miejscu, w poszukiwaniu upragnionego stoiska, wymagało cierpliwości i wiązało się z przeciskaniem w tłumie. Zaś na potrzeby sleep roomu zaadaptowano w tym roku pawilony 3 i 3A, dzięki czemu miejsca do spania było o wiele więcej, niż rok temu. Mimo tego, nadal obowiązywała tu zasada „kto pierwszy ten lepszy”, gdyż przestrzeń dość szybko się zapełniała, a kolejki pod prysznice osiągnęły status legendarnych. Cóż, taki urok sleep roomu na Pyrkonie.

Jeśli chodzi o cosplay, to z roku na rok poziom rośnie. Hale tegorocznego Pyrkonu wypełnione były cosplayerami w strojach tak dopracowanych, że wszyscy mogliby spokojnie startować w Maskaradzie. Sam konkurs cosplay stał na bardzo wysokim poziomie, chociaż osobiście uważam, że niektóre suche żarty prowadzących, mające zabawiać publiczność pomiędzy scenkami, były po prostu zbędne. Odgrywane scenki i ich autorzy, prezentujący swoje dopracowane w najmniejszych detalach stroje, pokazali niesamowitą kreatywność i umiejętności: począwszy od charakteryzacji, przez ruchome elementy strojów, a kończąc na słynnej wśród cosplayerów stalowej blasze grubości 1 mm, z której wykonano jeden ze strojów konkursowych. Albo wyobraźcie sobie Leszego z Wiedźmina, mającego dobre trzy metry wzrostu.

Podsumowując, mogę śmiało powiedzieć, że Pyrkon 2017 jak najbardziej dał radę, oczywiście głównie dzięki ludziom: organizatorom i uczestnikom. Nic dziwnego, że z roku na rok imprezę odwiedza coraz większa liczba osób. Według oficjalnego komunikatu na stronie Pyrkonu, w tym roku konwent odwiedziło 44 tys. osób. Przyszłoroczny Pyrkon odbędzie się 18-20 maja. Jeśli jesteście fanami szeroko pojętej fantastyki, to nie może was tam zbraknąć.

Relację i zdjęcia przygotował: Słodki Jezu.

Zobacz nasze galerie z Pyrkonu 2017:

  1. Galeria: Pyrkon 2017
  2. Galeria: Pyrkon 2017 w Poznaniu - Lunarr Photography
  3. Galeria: Pyrkon 2017 - Astartes Film Production
  4. Maskarada od kuchni - Pyrkon 2017

Polecamy również świetną galerię przedstawiającą kostiumy i wybitne stylizacje z Pyrkonu 2017 autorstwa Mindbreaker Studiohttp://bit.ly/2rqfGyN.